Sąsiadka i gromada kotów

Mam bardzo dziwną sąsiadkę, z którą w żaden sposób nie można się dogadać. Starałem się być miłym sąsiadem, być życzliwym i pomagać w miarę potrzeby, ale ona miała to zawsze w głębokim poważaniu i nigdy nawet nie odpowiedziała mi na „dzień dobry”. Mało tego babka ma u siebie w mieszkaniu chyba całą armię kotów i to dosłownie. Dowiedziałem się o tym kiedyś jak byłem świadkiem tego jak je wyprowadza na spacer, mogę to tylko jednym słowem opisać i będzie to „masakra”. Kotów było chyba z dwanaście i każdy inny, różne kolory, jeden chudy drugi puszysty, jeden duży kolejny mały swoista plejada kocurów. Nie mam zielonego pojęcia jak ona z nimi wytrzymuje w domu i na całe szczęście ja jeszcze w żaden sposób przez to nie ucierpiałem. Koty nie są zbyt hałaśliwe i nie miauczą jakoś specjalnie głośno bym mógł powiedzieć, że nie daje mi to spać czy coś. Najgorzej jest oczywiście w miesiacu godowym czyli w marcu kiedy łączą się w pary wtedy może być nieciekawie jeśli chodzi o kwestię odgłosów. Osobiście nie mam nic do tych zwierząt i dopóki nie sprawiają problemów to sąsiadka może ich mieć nawet sto, nie moja sprawa. W okolicy roi się od psów to i dla kotów znajdzie się miejsce, tylko ta sąsiadka jakaś dziwna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *