Pokaleczona kocica

Ludzie potrafią być bardzo okrutni i to w stosunku do drugiego człowieka jak i również do zwierząt. Z początku kochane i uwielbiane zwierzątko z dnia na dzień może stać się zbędne i już nikt nie chce go pod swoim dachem. Tak było w przypadku kocicy, którą postanowiłem przygarnąć do siebie po tym jak jej właściciele po jej wypadku chcieli ją porzucić. Kot wylądował na stole operacyjnym u weterynarza po pewnym wypadku i wiadome było, że straci jedną ze swoich łap. Jego własciciele zdecydowali, że nie chcą kota, który jest niepełnosprawny, z resztą ponoć w domu czekały na nich dwa inne więc była to dla nich żadna strata. Ja pracowałem w tamtym czasie jako praktykant w lecznicy dla zwierząt i nie mogłem skazać kociaka na uśpienie czy też na pobyt w schronisku (bo i tak pewnie nikt by nie zechciał tego kota). Kotka pod okiem moim i okiem mojego szefa przeszła wieloniową rehabilitację, po której wylądowała w moim domu gdzie obdarzyłem ją odpowiednią opieką. Kocica jest do tej pory ze mną i ma się całkiem nieźle, utrata łapy nie przeszkadza jej w poruszaniu się, wiadomo, że nie jest sprawna jak inne koty, ale nie trzeba z nią obchodzić się jak z jajkiem. Cieszę się z tego, że wziąłem ją do siebie, teraz jest moim najlepszym przyjacielem i potrafi pocieszyć gdy mam w życiu jakieś problemy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *