Kot ze schroniska

Ze swoją wybranką serca jesteśmy świeżo po ślubie i postanowiliśmy, że w naszym pierwszym wspólnym domu znajdzie się miejsce dla psa. Jako, że mieszkamy na wsi nie było problemu z tym by wybrać jakieś duże psisko i dlatego zdecydowaliśmy się na długowłosego owczarka niemieckiego, któremu nadaliśmy imię Florian. Po jakimś czasie stwierdziliśmy, że w tak dużym domu znajdzie się kącik jeszcze dla jakiegoś kolejnego zwierzęcia i wpadliśmy na pomysł by ową lukę wypełnił jakiś kot. Postanowiliśmy wybrać się do schroniska, w którym roi się od niechcianych zwierzątek i wybrać jedno, któremu damy nowy dom. Od samego wejścia w nasze oczy rzucił się jeden specyficzny kociak, który był calutki czarny gdy reszta jego kompanów była różno kolorowa. Kot okazał się bardzo miłym i sympatycznym futrzakiem, który charakteryzował się dużym zaufaniem do ludzi pomimo miejsca w jakim wylądował. Bez zastanowienia zdecydowaliśmy się na wspomnianego kocura i zabraliśmy go ze sobą do domu. Florian z początku był bojowo nastawiony do kota, ale Czarnuch (takie imię mu nadaliśmy) pokazał mu gdzie raki zimują i po kilku nieudanych próbach pies dał sobie spokój z złapaniem kota. Minęło kilka lat i z chęcią znów byśmy dobrali jakiegoś pieska lub kotka do naszego rodzinnego domu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *