Kot i wakacje u dziadka

Gdy byłem małym dzieckiem w każde wakacje jeździłem na wieś do babci i dziadka. Rodzice chcieli żebym spędzał wolny czas właśnie w tamtym miejscu ponieważ sami się tam wychowali i wiedzieli, że dla młodego chłopaka będzie tam cała masa rzeczy do roboty. W mieście nie ma tylu możliwości na zabawę co na wsi i chyba każdy się z tym zgodzi. Dziadkowie mieli na podwórku takiego zwyczajnego kocura dachowca, który wabił się Filemon. Był on już dość stary i większość czasu wylegiwał się na słońcu albo spał gdzieś w cieniu. Jednakże pomimo swojego lenistwa w całym domostwie nie było ani jednej myszy lub szczura bo w unicestwianiu tych szkodników nie miał sobie równych. Mimo swojego sędziwego wieku był sprytny i zwinny, czasem widziałem jak skakał po dachach albo po jakiś drzewach. Często też przynosił pod drzwi martwego gryzonia pokazując tym samym, że jest wciąż przydatny i zasługuje na szacunek swoich właścicieli. Najlepsze jest to, że nigdy nie wychodził poza granice gospodarstwa, niby koty chodzą swoimi ścieżkami a ten lubował się tylko w terenie, który znał doskonale i nie miał potrzeby biegania po całej wiosce. Chyba, że robił to jak wszyscy spali czego w sumie nie można wykluczyć bo jest całkiem możliwe.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *