Gruby kocur

Chciałbym podzielić się historią o pewnym kocie, który zapadł mi dość szczególnie mocno w pamięci i pomimo upływu lat pamiętam go doskonale. Kot, o którym będzie tutaj mowa miał na imię kapsel i należał do mojego dziadka i już od wielu lat jest w kocim niebie (o ile takowe w ogóle istnieje). Dziadek żył w mieście, w bloku i kot miał niewiele miejsca do wyprostowania kości, ale wiadomo, ze gdyby chciał to by udał się na spacer do miasta, ale najwyraźniej bardziej wolał domowy tryb życia, bez niepotrzebnych wypadów na zewnątrz. Dziadek rozpieszczał kota jak tylko mógł i był on dla niego prawdziwm oczkiem w głowie. Kocur spał w swoim wygodnym i ciepłym legowisku, które mieściło się w szafie i jadł to co najlepsze. W kwestii jedzenia nie było mowy o jakiś przetworach i paszy przeznaczonej stricte dla kotów, Kapsel jadał tylko pieczone kurczaki oraz inne smakołyki i robił to zdecydowanie zbyt często w ciągu dnia bo jego waga była grubo ponad tą jaką powinień mieć normalny kot. Sam go nazywałem Bossem bo ewidentnie był szefem wśród kotów na osiedlu z taką masą. Kot był totalnie nieszkodliwy i jego dwoma głównymi zajęciami było leżenie i oglądanie telewizji, po prostu był on niczym Garfield w komiksach i kreskówkach. Kto raz zobaczył Kapsla wyglądającego jak połączenie trzech futrzaków już nigdy nie mógł wyrzucić z pamięci jego oblicza.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *