Monthly Archives: Listopad 2015

Pokaleczona kocica

Ludzie potrafią być bardzo okrutni i to w stosunku do drugiego człowieka jak i również do zwierząt. Z początku kochane i uwielbiane zwierzątko z dnia na dzień może stać się zbędne i już nikt nie chce go pod swoim dachem. Tak było w przypadku kocicy, którą postanowiłem przygarnąć do siebie po tym jak jej właściciele po jej wypadku chcieli ją porzucić. Kot wylądował na stole operacyjnym u weterynarza po pewnym wypadku i wiadome było, że straci jedną ze swoich łap. Jego własciciele zdecydowali, że nie chcą kota, który jest niepełnosprawny, z resztą ponoć w domu czekały na nich dwa inne więc była to dla nich żadna strata. Ja pracowałem w tamtym czasie jako praktykant w lecznicy dla zwierząt i nie mogłem skazać kociaka na uśpienie czy też na pobyt w schronisku (bo i tak pewnie nikt by nie zechciał tego kota). Kotka pod okiem moim i okiem mojego szefa przeszła wieloniową rehabilitację, po której wylądowała w moim domu gdzie obdarzyłem ją odpowiednią opieką. Kocica jest do tej pory ze mną i ma się całkiem nieźle, utrata łapy nie przeszkadza jej w poruszaniu się, wiadomo, że nie jest sprawna jak inne koty, ale nie trzeba z nią obchodzić się jak z jajkiem. Cieszę się z tego, że wziąłem ją do siebie, teraz jest moim najlepszym przyjacielem i potrafi pocieszyć gdy mam w życiu jakieś problemy.

Brak sympatii do kotów

Nie wiem czemu, ale od zawsze nienawidzę kotów. Nigdy nic złego mi nie zrobiły te stworzenia a mimo to gdy je widzę działają na mnie jak woda święcona na szatana. Wydaje mi się, że są one tego świadome bo mało, który kocur decyduje się na to by podejść blisko mnie. Można też zobaczyć w ich oczach coś takiego co by wskazywało na to, że one do mnie czują podobne uczucia i mam tutaj na myśli nienawiść w czystej postaci. Mam kilku znajomych, którzy za młodych lat robili różne dziwne rzeczy kotom i nie były to bynajmniej dla nich przyjemne doświadczenia a pomimo tego obecnie nie mają z nimi żadnego konfliktu jakby tamte czasy poszły zupełnie w niepamięć. Nie mam pojęcia o co w tym wszystkim chodzi, ale najwyraźniej mi już w momencie urodzenia było pisane, to że nie będę dogadywał się z tymi zwierzętami. Tak czy siak jakoś mocno nad tym nie ubolewam tylko denerwuje mnie strasznie jak jakaś koleżanka, którą odwiedzam ma takiego futrzaka w mieszkaniu, w takich przypadkach może dochodzić do przeróżnych akcji. Najczęściej radzę im by takiego delikwenta na czas mojej wizyty ulokowały gdzieś indziej by nie nakręcać mojej spirali nienawiści. Psy uwielbiam i gdy będę miał już swój dom znajdzie się miejsce dla jakiegoś, ale kotom mówię stanowcze nie.

Kot przy dziecku?

Wiele osób zastanawia się nad tym czy mając małe dzieci można mieć kota. Zdania na ten temat są podzielone i to wszystko będzie tak naprawdę zależne od kota i od dziecka. Kot nie każdy jest taki sam i nie wszystkie lubią jak się im ktoś narzuca, a jakby nie patrzeć małe dziecko ma problem ze zrozumieniem tego, że ma zwierzęcia nie ruszać. Jak już jest starsze to można to wytłumaczyć, ale roczne dziecko nie rozumie tego. Na pewno trzeba dziecku nawet małemu tłumaczyć, że dokuczanie nie jest najlepszym pomysłem. Delikatność jest tutaj wskazana, bo przecież kotek lubi pieszczoty, ale już nie za bardzo lubi ciągniecie za ogon czy wkładanie palca do ucha. Bywają bardzo cierpliwie koty, które właśnie tak można traktować, ale to rzadkość. Na pewno w pierwszej fazie trzeba obserwować kota i nie można go sam na sam z dzieckiem zostawiać. Będziemy widzieć, co się dzieje, kiedy dziecko bawi się z kotem. Z biegiem czasu kotek powinien się przyzwyczaić do obecności dziecka. To, że pojawia się dziecko nie oznacza, że trzeba kota wyrzucić z domu.

Dwa leniwe kocury

O kotach mógłbym opowiadać godzinami i bynajmniej nie będzie to przepełniona superlatywami opowieść o tym jakimi cudownymi stworzeniami one są. Mieszkam na wsi od wielu lat, tutaj się wychowałem i tutaj zamierzam również wychować swoje dzieci dlatego planujemy budowę nowego domu wraz z żoną na przyszły rok. Jako, że dorastałem na gospodarstwie rolnym miałem kontakt z wszelakiej maści zwierzętami w tym z wymienionymi na samym początku kotami. Na naszym podwórku szlajały się zawsze dwa kocury i były to prawdziwe nygusy, z których nie było żadnego dobrego pożytku. Te koty nie potrafiły nawet upolować sobie myszy i jeżeli doszłoby do takiej sytuacji, w jakiej nie dostawałyby od nas nic do jedzenia to pewnie by pomarły z głodu. Rozumiem kota, który leży całymi dniami na słońcu i nic nie robi, ale raz na jakiś czas przebiegnie się po okolicy i wyłapie nieproszone myszy czy tam szczury i zrobi to co do niego należy. Moje nikczemne koty od obżarstwa utyły do tego stopnia, że praktycznie nigdzie nie chodziły bo były do tego zbyt spasione. Dostaniesz radę od kogoś kto miał trochę do czynienia z tymi futrzakami i to zupełnie za darmo. Unikaj ich jak ognia i jeśli myślisz o zakupie jakiegoś zwierzaka bez namysłu bierz psa, rasa tutaj nie gra roli bo każdy jest wierny i przyjacielski.

Kot ze schroniska

Ze swoją wybranką serca jesteśmy świeżo po ślubie i postanowiliśmy, że w naszym pierwszym wspólnym domu znajdzie się miejsce dla psa. Jako, że mieszkamy na wsi nie było problemu z tym by wybrać jakieś duże psisko i dlatego zdecydowaliśmy się na długowłosego owczarka niemieckiego, któremu nadaliśmy imię Florian. Po jakimś czasie stwierdziliśmy, że w tak dużym domu znajdzie się kącik jeszcze dla jakiegoś kolejnego zwierzęcia i wpadliśmy na pomysł by ową lukę wypełnił jakiś kot. Postanowiliśmy wybrać się do schroniska, w którym roi się od niechcianych zwierzątek i wybrać jedno, któremu damy nowy dom. Od samego wejścia w nasze oczy rzucił się jeden specyficzny kociak, który był calutki czarny gdy reszta jego kompanów była różno kolorowa. Kot okazał się bardzo miłym i sympatycznym futrzakiem, który charakteryzował się dużym zaufaniem do ludzi pomimo miejsca w jakim wylądował. Bez zastanowienia zdecydowaliśmy się na wspomnianego kocura i zabraliśmy go ze sobą do domu. Florian z początku był bojowo nastawiony do kota, ale Czarnuch (takie imię mu nadaliśmy) pokazał mu gdzie raki zimują i po kilku nieudanych próbach pies dał sobie spokój z złapaniem kota. Minęło kilka lat i z chęcią znów byśmy dobrali jakiegoś pieska lub kotka do naszego rodzinnego domu.

Dzikie koty

Dzikie koty fascynują i przerażają nas wszystkich. Jeśli chcemy mieć namiastkę takiego zwierzęcia to wystarczy posiadać kota domowego. Można porównać jego ruchy z dzikimi kotami i one naprawdę są bardzo podobne. Jeśli mamy dachowca to on mimo tego, że ma pełną miskę będzie starał się polować na myszy czy ptaki. To jest jego natura i nic się tutaj nie zmienia, mimo że koty są z nami od wieków. Jak widać tej dzikości nie da się zmienić w kocie. Nie ma się też, co dziwić, że wiele osób boi się kotów, bo nie są one łatwe do oswojenia. Kot chodzi własnymi ścieżkami i trzeba się z tym liczyć. Jeśli ma ochotę to przyjdzie żeby go pogłaskać, ale jeśli nie ma to zmuszanie go może się zakończyć podrapaniem. Do takiego zwierzaka trzeba mieć cierpliwość, dlatego zastanówmy się czy aby na pewno jesteśmy gotowi żeby takie zwierzę przyjąć? Jeśli tak to stwórzmy mu dokładnie takie warunki, jakie są mu potrzebne, a wtedy zwierzę będzie się rozwijało o wiele lepiej i będzie naprawdę bardzo, ale to bardzo szczęśliwe.

Kot czy pies?

Zwolennicy jednych jak i drugich będą się upierać, że ich zwierzęta są najlepsze. Oczywiście jedne jak i drugie mają swoje wady i zalety. Na pewno łatwiej będzie nam zaprzyjaźnić się z psem. Psy ufają zbyt mocno ludziom, dlatego później tak cierpią. Z kotami jest inaczej zanim zdobędzie się zaufanie kota może minąć naprawdę bardzo dużo czasu. Trzeba być cierpliwym i trzeba robić to bardzo konkretnie, a wtedy efekty może się pojawią. Tak naprawdę gwarancji nie ma nigdy, bo może się tak zdarzyć, że my staramy się na sto procent, a kot, którego mamy wybierze kogoś innego z naszych domowników, jako swojego pana. Nic wtedy nie poradzimy, bo jeśli zwierzę samo wybiera to tak musi być. Kot je wtedy, kiedy chce, wychodzi na dwór, kiedy chce i bawi się z nami, kiedy chce. Z psem jest na odwrót i do zabawy wcale nie jest trudno go zachęcić. Jak widać musimy wiedzieć jak się takim zwierzęciem zajmować, a wtedy na pewno efekty się pojawią? Można mieć przecież i psa i kota i wtedy będzie jeszcze weselej.

Komiksowy kot Garfield

Na pewno każdy kojarzy taką komiksową czy też kreskówkową postać jaką jest Garfield. A jeżeli ktoś jakimś cudem jej nie kojarzy śpieszę z przybliżeniem jej wizerunku. Garfield to kot, ale jest kompletnie inny od tych, które możesz spotkać na co dzień na ulicy. Garfield to kot o rudym umaszczeniu, którego ulubionym zajęciem jest leniuchowanie i obżarstwo. Jeżeli chodzi o jego ulubione dania to należy do nich lasanga, którą uważa za najpyszniejszą rzecz na świecie i nie przepuści ani jednej okazji do jej skonsumowania. Ogólnie rzecz biorąc jest to typowy kocur, który większość czasu w trakie dnia spędza na jedzeniu i spaniu. Dodatkowo nasz bohater potrafi mówić w przeciwieństwie do jego domowego kompana jakim jest pies, którego imienia nie pamietam. Twórcy pewnie chcieli pokazać w ten sposób pewien stereotyp jakoby koty były strasznie inteligentne a psy wporst przeciwnie. Rudego kota polubi każdy bo jest śmieszny i myślę, że takiego kociaka każdy chciałby mieć u siebie w mieszkaniu. Pomimo tego, że jest kompletnie bezużyteczny to byłby fajnym domownikiem i by wprowadził humor do twojego życia. Jeśli jeszcze nie widziałeś żadnych z jego przygód to koniecznie musisz to nadrobić czym prędzej.

Kastracja kota

Koty, jeśli nie są kastrowane to przysparzają naprawdę bardzo dużo problemów. Najgorzej będzie, jeśli kot zacznie znaczyć w domu teren. O ile z moczu kotki nie ma takiego niesamowitego fetoru to u kota już to szybko poczujemy. Niestety taka jest jego natura i nic się na to nie poradzi, dlatego trzeba szybko takiego kota poddać kastracji. Jeśli chcemy żeby zwierzę siedziało w domu, a nie biegało za kotkami to też warto na to postawić. Problem polega tylko na tym, że taki kot traci swoje instynkty i jeśli będzie wychodził na dwór i miał kontakt z innymi kotami to tamte mogą go poranić, albo zabić. Mało tego trzeba również pamiętać o tym żeby takiego kotu dawać odpowiednie jedzenie. Jeśli się tego nie zrobi to może bardzo mocno przytyć, a przecież tego też nie chcemy. Jak widać trzeba będzie po zabiegu zadbać o niego. Jeśli chodzi o koszty zabiegu to jest to około stu złotych. Nie zajmuje to wiele czasu i będziemy mieli po problemie. Kotkowi będzie się żyło lepiej, ale i nam się będzie żyło o wiele spokojniej.

Akcesoria dla kota

Decydując się na kota trzeba będzie przygotować dla niego bardzo dużo akcesoriów. Jednym z najważniejszych jest kuweta. Nawet, jeśli nasz kot większość dnia przebywa na dworze to w nocy musi mieć się gdzie załatwiać. Jeśli nie zapewnimy kotkowi kuwety to na pewno znajdzie sobie takie miejsce gdzie będzie mógł zrobić to, co musi. Dla nas to problem, bo w pewnym momencie będzie z tego niezły fetor. Problem jest z kotami, bo one, jeśli sikają w domu to zapach jest jeszcze mniej przyjemny. Poza kuwetą trzeba postawić na różne zabawki, którymi kot w wolnych chwilach będzie mógł się zająć. Dodatkowo trzeba przygotować miskę dla kota na wodę i na jedzenie. Jeśli mamy w domu dwa koty albo i więcej to każdy z nich powinien mieć swoją kuwetę i swoją miskę. Dzisiaj z kupnem takich akcesoriów nie ma dzisiaj problemu. Nie trzeba nawet dużo na to wydawać, a zatem każdy właściciel kotów może sobie na to pozwolić. Ważne żeby nasz kot nauczył się korzystać z tych akcesoriów, które kupiliśmy dla niego.